I po Oscarach
A dokładniej po ceremonii ich wręczenia. Miniona niedziela (a w naszym kraju właściwie już poniedziałek) okazała się dniem niespodzianek dla kibiców Oscarowej gali. I chyba też dla samych twórców.
Za największego "przegranego" uważa się oczywiście Jamesa Camerona i jego "Avatar", który mimo niemal największej (bo wynoszącej aż dziewięć) liczby nominacji otrzymał zaledwie trzy statuetki, choć w najbardziej interesującej nas kategorii - czyli za efekty specjalne - dostał zasłużone wyróżnienie. Co ciekawe, "przegrał" z... własną, byłą żoną. Na pocieszenie zostały mu za to nagrody za najlepsze zdjęcia i scenografię.
Z kolei w kategorii "Długometrażowy Film Animowany" zwycięzcą został obraz wyprodukowany przez należące do Disney'a studio Pixar. Chodzi oczywiście o film "Up" (czyli "Odlot") autorstwa Pete'a Doctera. Za najlepszy "Krótkometrażowy Film Animowany" została zaś uznana brytyjska produkcja pt. "Logorama". Nasze gratulacje!
I szkoda tylko, że najlepszym krótkometrażowym dokumentem nie okazał się - skądinąd bardzo dobry - film Bartka Konopki "Królik po berlińsku". Sama nominacja znaczy już bardzo wiele, a przed młodym polskim twórcom jeszcze wiele okazji do zdobycia nagrody.
2010-03-09
ŁS
http://oscar.go.com
|